| Tylko 9 proc. Polaków zgodziłoby się na zabieg stomatologiczny wykonany przez robota |
| Wpisany przez S.Z. |
| środa, 31 grudnia 2025 14:42 |
Tylko 9 proc. Polaków zgodziłoby się na zabieg stomatologiczny wykonany przez robota8,9% Polaków byłoby skłonnych poddać się zabiegowi stomatologicznemu wykonanemu przez robota. 65,2% odrzuca taką możliwość, a 26% rodaków nie ma zdania w tej kwestii. W ocenie ekspertów, właśnie tych ostatnich najłatwiej będzie przekonać do skorzystania z takiej formy zabiegów. Na świecie testowane są już roboty mogące przeprowadzać tego typu zabiegi. Jednak, zdaniem znawców tematu, nie zastąpią one całkowicie lekarzy. Znajdą natomiast zastosowanie tam, gdzie wymagana jest duża precyzja. Zanim jednak zostaną dopuszczone do pracy z pacjentami, ich twórcy muszą mieć pewność, że działają poprawnie i bezpiecznie. Do tego eksperci dodają, że w ciągu 5-10 lat robotyka stanie się powszechnym narzędziem w implantologii i chirurgii stomatologicznej, ale z wyraźnym udziałem człowieka.
Z niedawno opublikowanego badania współautorstwa Implant Medical wynika, że tylko 8,9% Polaków byłoby gotowych poddać się zabiegowi stomatologicznemu przeprowadzonemu przez robota. 65,2% ankietowanych odrzuca taką możliwość. Wśród nich 36,5% raczej by się na to nie zdecydowało, a 28,7% zdecydowanie nie zrobiłoby tego. Dr n. med. Maciej Stagraczyński z Klinicznego Oddziału Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej z 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nie jest zaskoczony wynikiem. Jak zauważa, wielu pacjentów boi się leczenia stomatologicznego niezależnie od okoliczności. – W mojej ocenie, odrzucenie możliwości wykonania zabiegu przez robota wynika z pewnej niewiedzy. Pacjenci boją się także, że maszyna okaże się nieempatyczna i nie będzie reagowała na dolegliwości bólowe pacjenta. Wielu ludzi wie o istnieniu robotów da Vinci, które biorą udział w zabiegach chirurgicznych, ale operują w nich chirurdzy za pomocą konsoli. Pacjenci nie dopuszczają jeszcze do siebie myśli, że podobne urządzenie mogłoby być zaangażowane do leczenia zębów – dodaje dr Stagraczyński. – W większości przypadków pacjenci wyobrażają sobie, że robot samodzielnie wykona cały zabieg bez udziału dentysty. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Dziś istnieją tzw. roboty asystujące – czyli urządzenia, które działają pod pełną kontrolą lekarza i pomagają mu w precyzyjnym prowadzeniu narzędzia. Najlepszym przykładem jest system Yomi, który od kilku lat ma certyfikat amerykańskiej FDA. W praktyce wygląda to tak, że chirurg planuje zabieg w systemie 3D, a robot pilnuje, by wiertło poruszało się dokładnie po zaplanowanej trajektorii. Lekarz cały czas trzyma rękę na narzędziu. To nie jest więc „robot dentysta”, tylko robotyczny asystent chirurga – wyjaśnia dr n. med. Przybylski. – W 2024 roku firma Perceptive przeprowadziła pierwszy zabieg z wykorzystaniem robota, ale odbył się on w bardzo kontrolowanych warunkach. Robot wykonał ściśle zaplanowaną czynność pod stałym nadzorem ludzi. To nie był przypadek kliniczny z pełnym zestawem zmiennych, jak krwawienie, ślina czy ruch pacjenta. Fakt, że technicznie potrafimy wykonać dany zabieg, nie znaczy, iż jesteśmy gotowi klinicznie czy prawnie. W Polsce obowiązuje surowe prawo medyczne. Tego typu systemy muszą uzyskać certyfikację MDR, której roboty implantologiczne jeszcze nie mają. Dlatego pierwsze tego typu rozwiązania zobaczymy raczej w prywatnych klinikach i ośrodkach akademickich, w formie asystujących systemów, a nie w pełni autonomicznych robotów – stwierdza dr n. med. Przybylski. – Jeszcze kilka lat temu panował duży strach przed udziałem maszyn w zabiegach medycznych, a dziś użycie robota da Vinci jest przyjmowane jako coś naturalnego. Podobnie będzie w przypadku stomatologii, tj. w pierwszej kolejności szybciej zostanie zrobotyzowana diagnostyka, a zabiegi jeszcze długo będą wymagały udziału lekarza stomatologa – ocenia dr n. med. Paluszek. – Robotyka wymusi zmianę całego modelu leczenia. Przechodzimy z etapu reaktywnego leczenia do zintegrowanego procesu cyfrowego – od skanu 3D, przez planowanie protetyczne, po precyzyjnie wykonany zabieg. Lekarz staje się projektantem, planistą, kontrolerem jakości, a nie tylko ręką wykonującą procedurę. To nie znaczy, że robot zastąpi dentystę. Wręcz przeciwnie, podniesie mu poprzeczkę. Lekarz, który umie pracować w cyfrowym protokole, z nawigacją i robotyką, będzie po prostu lepszy i bezpieczniejszy – prognozuje dr n. med. Piotr Przybylski. – Scedowanie na maszynę całego leczenia stałoby się niebezpieczne, bo zatracilibyśmy myślenie. Wprawdzie przykłady chociażby z lotnictwa cywilnego dowodzą, że niekiedy należy bardziej zaufać urządzeniom niż człowiekowi, ale ostatecznie najważniejsze jest to, jak technika będzie wykorzystywana – podsumowuje ekspert z 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. /źródło - |
